Dotknięty paraliżem polio w wieku sześciu lat w 1952 roku, Paul Alexander jest obecnie jedną z ostatnich osób na Ziemi, które wciąż żyją w żelaznym płucu.

Paweł Aleksander

Monica Verma / TwitterPaul Alexander został umieszczony w żelaznym płucu, gdy zachorował na polio w wieku zaledwie 6 lat – i nadal tam jest.

Życie Paula Alexandra można łatwo uznać za tragedię: człowiek, który nie może samodzielnie oddychać, jest sparaliżowany od szyi w dół przez siedem dekad w wyniku choroby Heinego-Medina. Jednak jedyną tragiczną rzeczą w historii Paula jest to, że podkreśla, jak łatwo niektórzy mogą się poddać, gdy sprawy stają się trudne.

Żelazne płuco jest podobnym do strąka, mechanicznym respiratorem na całe ciało. Oddycha za Ciebie, ponieważ nie możesz normalnie pobierać tlenu. Podobnie jak w przypadku paraliżu polio, jesteś również sparaliżowany – a bez wsparcia żelaznego płuca umrzesz.

W rzeczywistości wszyscy lekarze wierzyli, że Paul Alexander umrze w 1952 roku. Ma żywe wspomnienia przebywania na szpitalnym oddziale polio i słuchania, jak lekarze mówią o nim. „On dzisiaj umrze”, powiedzieli. – Nie powinien żyć.

To sprawiło, że jeszcze bardziej chciał żyć. Tak więc Paul Alexander zrobił to, co się działo w swoim żelaznym płucu… bardzo niewiele osób jest w stanie to zrobić. Nauczył się oddychać w inny sposób.

Paul Alexander choruje na polio i zaczyna nowe życie w żelaznym płucu

Paul Alexander trafił do szpitala w upalny lipcowy dzień w Teksasie w 1952 roku, Opiekun donosił. Baseny były zamknięte, podobnie jak kina i prawie wszędzie indziej. Pandemia polio szalała, gdy ludzie schronili się w miejscach, przerażeni nową chorobą, na którą nie ma lekarstwa.

Aleksander nagle poczuł się źle i wszedł do domu. Jego matka wiedziała; już wyglądał jak śmierć. Zadzwoniła do szpitala, a personel powiedział jej, że nie ma miejsca. Najlepiej było po prostu spróbować odzyskać siły w domu, i niektórzy to zrobili.

Jednak po pięciu dniach Aleksander stracił wszystkie funkcje motoryczne. Jego zdolność oddychania też powoli go opuszczała.

Jego matka zabrała go na izbę przyjęć. Lekarze powiedzieli, że nic nie da się zrobić. Położyli go na noszach i zostawili na korytarzu. Ale jeden z biegnących lekarzy zobaczył go i – myśląc, że chłopiec może nadal mieć szansę – zabrał Paula Alexandra na operację tracheotomii.

Obudził się w żelaznym płucu, otoczony morzem innych dzieci zamkniętych w gigantycznych wentylatorach. Nie mógł mówić z powodu operacji. W miarę upływu miesięcy próbował komunikować się z innymi dziećmi za pomocą wyrazu twarzy, ale „Za każdym razem, gdy zawierałem przyjaciela, umierali” – wspominał Alexander.

Ale nie umarł. Alexander po prostu ćwiczył nową technikę oddychania. Lekarze wysłali go do domu z żelaznym płucem, wciąż wierząc, że tam umrze. Zamiast tego chłopiec przybrał na wadze. Pamięć mięśniowa oznaczała, że ​​oddychanie było łatwiejsze, a po chwili mógł spędzić godzinę poza żelaznym płucem, a potem dwie.

Ponaglany przez swojego fizjoterapeutę, Aleksander ćwiczył zatrzymywanie powietrza w jamie gardła i trenowanie mięśni, aby zmusić powietrze do opuszczenia jego strun głosowych i do płuc. Czasami nazywa się to „oddychaniem żaby” i jeśli uda mu się to zrobić przez trzy minuty, jego terapeuta obiecał, że kupi mu szczeniaka.

Rok zajęło mu pracę do trzech minut, ale nie poprzestał na tym. Alexander chciał bawić się ze swoim nowym szczeniakiem – którego nazwał Ginger – na zewnątrz w słońcu.

Człowiek w żelaznym płucu kontynuuje swoją edukację

Paweł Aleksander Młodszy

Gizmodo / YouTube Paul cieszy się życiem pomimo paraliżu polio.

Aleksander zaprzyjaźnił się, gdy wyszedł ze szpitala i był w stanie opuścić żelazne płuco na okresy, a w niektóre popołudnia pchali go po okolicy na wózku inwalidzkim. Jednak w ciągu dnia wszyscy ci przyjaciele byli zajęci robieniem jednej rzeczy, której desperacko pragnął: pójścia do szkoły.

Jego matka nauczyła go już podstaw czytania, ale szkoły nie pozwalały mu brać lekcji z domu. W końcu ustąpili, a Paul szybko nadrobił zaległości, odzyskując czas, który stracił w szpitalu. Jego ojciec skonstruował pióro przymocowane do patyka, który Aleksander mógł trzymać w ustach, aby pisać.

Czas mijał, miesiące w lata – a Paul Alexander ukończył szkołę średnią z prawie czystymi piątkami. Do tej pory mógł spędzać garści godzin na wózku inwalidzkim zamiast w żelaznym płucu. Przyjaciele, którzy popychali go po okolicy, zabierali go teraz do restauracji, barów i kina.

Złożył podanie na Southern Methodist University, ale odrzucili go wyłącznie z powodu jego niepełnosprawności. Ale jak wszystko, co okazało się trudne, Aleksander się nie poddał. W końcu przekonał ich, by pozwolili mu uczestniczyć – co zrobili tylko pod dwoma warunkami. Alexander musiałby dostać nowo opracowaną szczepionkę na polio i pomocnika, aby dostać się na zajęcia.

Aleksander nadal mieszkał w domu, ale to się wkrótce zmieni. W końcu przeniósł się na University of Texas w Austin, przeniósł się do akademika i zatrudnił dozorcę, który pomagał mu w zadaniach fizycznych i higienie.

Ukończył studia w 1978 r. i rozpoczął podyplomowe studia prawnicze – co zrobił w 1984 r. Nie mając prawie żadnych szans, Alexander dostał pracę jako nauczyciel terminologii prawniczej w szkole handlowej, podczas gdy uczył się do egzaminów adwokackich. Zdał te dwa lata później.

Przez dziesięciolecia pracował jako prawnik w Dallas i Fort Worth. Byłby w sądzie na zmodyfikowanym wózku inwalidzkim, który podtrzymywał jego sparaliżowane ciało. Przez cały czas wykonywał zmodyfikowaną formę oddychania, która pozwalała mu znajdować się poza żelaznym płucem.

Alexander trafił nawet na pierwsze strony gazet w listopadzie 1980 roku – za podjęcie się głosowania w wyborach prezydenckich, ze wszystkich rzeczy.

Paweł Aleksander Polio

Wielkie marzenie / YouTubePaweł w latach praktykowania prawa.

Paweł Aleksander dzisiaj

Dziś, w wieku 75 lat, Paul Alexander oddycha prawie wyłącznie na swoim żelaznym płucu. „To wyczerpujące”, powiedział o swoim wyuczonym sposobie oddychania żabą. „Ludzie myślą, że żuję gumę. Rozwinąłem to w sztukę.”

Zawsze myślał, że polio wróci, zwłaszcza od niedawna rodzice rezygnują ze szczepień. Ale to pandemia z 2020 roku zagroziła obecnemu życiu Aleksandra. Gdyby złapał COVID-19, z pewnością byłby to smutny koniec dla człowieka, któremu udało się pokonać tak wiele przeszkód.

Teraz Aleksander przeżył swoich rodziców i brata. Przeżył nawet swoje pierwotne żelazne płuco. Kiedy zaczęło ulatniać się powietrze, opublikował film na YouTube, prosząc o pomoc. Lokalny inżynier znalazł inny do remontu.

On też był zakochany. Podczas studiów poznał dziewczynę o imieniu Claire i zaręczyli się. Niestety, przeszkadzała mu wtrącająca się matka, która odmówiła zawarcia małżeństwa, a nawet kontynuowania rozmowy Aleksandra z jej córką. „Leczenie z tego zajęło lata” – powiedział Aleksander.

Opiera się na technologii, aby żyć, ale także na rzeczach takich jak my. Amazon Echo siedzi w pobliżu jego żelaznego płuca. Do czego służy głównie? „Rock and roll”, powiedział.

Aleksander napisał książkę o trafnej nazwie Trzy minuty dla psa: moje życie w żelaznym płucu. Napisanie tego zajęło mu ponad osiem lat, używając swojego pióra do pisania na klawiaturze lub czasami dyktując to przyjacielowi. Obecnie pracuje nad drugą książką i nadal cieszy się życiem – czytając, pisząc i jedząc swoje ulubione potrawy: sushi i smażonego kurczaka.

Mimo że teraz potrzebuje niemal stałej opieki, wydaje się, że nie ma spowalniania Paula Alexandra.

„Mam wielkie marzenia” – powiedział. „Nie zamierzam akceptować od nikogo ograniczeń mojego życia. Nie zrobię tego. Moje życie jest niesamowite ”.


Następnie przeczytaj o jak Elvis przekonał Amerykę, by dostała szczepionkę na polio. W takim razie niech twoja wiara w ludzkość zostanie przywrócona przez te 33 dobre historie z historii.

By admin

Leave a Reply

Your email address will not be published.