Finały NBA 2022 nie przywróciły Klayowi Thompsonowi roli gwiazdy i kluczowego elementu dynastii Warriors. Poza kilkoma dużymi rzutami za trzy punkty w meczu 5, Thompson był pieszy, według jego nieziemskich standardów, przeciwko Boston Celtics. Zakończył serię średnio 17 punktów w 35 procentach strzelania zarówno z boiska, jak iz głębin. Nawet podczas gry 6, z ciężarem historii „Game 6 Klay” na plecach, strzelił 5 z 20 i zdobył tylko 12 punktów. W odkurzaczu, Warriors zamknęli Celtics w czwartek pomimo Thompsona, nie z jego powodu.

Odkurzacze są jednak przereklamowane — użyj miotły! — A więc nadszedł czas, aby uczcić Klay Thompson, człowieka, czterokrotnego mistrza i prawdopodobnie najszczęśliwszą osobę w NBA w tej chwili.

Rzeczywiście, święte cannoli. Pomiędzy zdobyciem trzeciego i czwartego pierścienia Thompson doznał dwóch najcięższych kontuzji, z jakimi może spotkać się zawodowy sportowiec. Zerwał ACL w lewym kolanie podczas meczu 6 finałów NBA 2019 i prawdopodobnie obserwował z bólem fizycznym i emocjonalnym, jak Toronto Raptors zamykali Warriors w Oakland. Przeszedł operację, aby naprawić tę kontuzję, omijając cały sezon 2019-2020. Wrócił na trening przed sezonem 2020-2021, tylko po to, by zranić drugą nogę, zrywając prawe ścięgno Achillesa podczas gry na podryw. Po prawie trzech latach kalendarzowych w końcu powrócił w styczniu tego samego roku, w sam raz, by wpaść w coś przypominającego groove, zanim Warriors rozpoczęli bieg od trzech nasion na Zachodzie aż do tytułu.

Były chwile do świętowania na korcie w tych play-offach dla Thompsona. Zamknął Memphis Grizzlies – więcej o nich za sekundę – klasycznym występem Game 6 Klay: 30 punktów w 8-z-14 z trzech, obok trzech ogromnych bloków. Podążył za tym, pomagając zamknąć Dallas Mavericks w finałach Konferencji Zachodniej, rzucając kolejne osiem punktów za trzy w drodze do 32 punktów w meczu finałowym nr 5. Pokonał LeBrona Jamesa na drugie miejsce za trójkami zarówno w play-off, jak i NBA Historia finałów. Zdobył wyróżnienia, które wiążą się z przynależnością do jednej z najwspanialszych dynastii, jakie kiedykolwiek widział ten sport. Jeśli nie zrobił tego najlepiej jak potrafi, to co z tego?

Gdzie Thompson był w najlepszym wydaniu był podczas wywiadów po meczu. Podczas gdy Steph Curry był najbardziej emocjonalnym Wojownikiem po zamknięciu Celtics, Thompson był z pewnością tym, który był w Cloud Nine. Lub, jak powiedział w powyższym wywiadzie po grze, Cloud 109. Chociaż nie był to poziom „wygraj jeden dla Klaya” od jego kolegów z drużyny, jasne jest, że tytuł oznaczał trochę więcej tego, jak żmudny był proces ściągnąć Thompsona z powrotem na kort i przyczynić się, jakkolwiek potulnie, do sukcesu Warriors. Draymond Green ujął to najlepiej: „Obserwowałeś, przez co przeszedł przez ostatnie dwa lata. Nic dziwnego, że byliśmy do niczego, kiedy go nie było ”.

Były też niezręczne tańce, bo oczywiście były:

Później w czwartek Thompson wspomniał o kontuzjach Warriors w tym sezonie, dzwoniąc do Jarena Jacksona Jr. Grizzlies to „dziwaczny włóczęga” za tweet „Siła w liczbach”, który wysłał po tym, jak Memphis pokonał wojowników o krótkich rękach w marcu:

Trudno sobie wyobrazić, by Thompson był zły o cokolwiek po zdobyciu tytułu, ale to prawie tak blisko, jak mu się udało. Poza tym były to tylko uśmiechy, gdy podnosił trofeum udrapowane na bahamskiej fladze, ukłon w stronę swojego dziedzictwa i ojca Mychala Thompsona. A dlaczego nie miałby być szczęśliwy? Jego nogi zostały zniszczone dopiero w zeszłym roku i było tak samo prawdopodobne, że już nigdy nie będzie graczem na wysokim poziomie, jak to, że wróci do swojej pierwotnej formy. Żadna z tych sytuacji się nie wydarzyła, a on zdecydował się na coś, co można opisać jako przydatny i niezbędny element machiny wojowników: mogą wygrywać, gdy jest zły, ale są szczególnie przerażający, gdy jest dobry.

Są gorsze miejsca; Thompson tam był. Jego powrót do zdrowia i powrót do tradycji wojowników można przypisać cudom współczesnej medycyny, niesamowitym poziomom rywalizacji obecnymi u najlepszych sportowców lub nawet Ocean Spokojny. Cokolwiek mam za to podziękować, cieszę się, że tak się stało, choćby po to, aby zobaczyć Thompsona z powrotem na tej samej scenie finałowej, na której rozwija się od 2015 roku. Może nie jest graczem, którym kiedyś był, ale zdecydowanie jest tym samym starym Klayem i to wystarczy.

By admin

Leave a Reply

Your email address will not be published.