Odkąd golf ponownie rozpoczął się podczas pandemii COVID-19 dokładnie dwa lata temu, było wiele niewiarygodnych momentów. Ale najbardziej oszałamiające ze wszystkich – to, które w ciągu ostatnich 30 lat wydawałoby się prawie niezgłębione – miało miejsce w ciche poniedziałkowe popołudnie, przypadkowo zaledwie kilka mil od punktu zerowego prawdopodobnie największego buntu w poreformacyjnej historii świata. .

Phil Mickelson – jeden z najbardziej utytułowanych mistrzów i najwspanialszych postaci współczesnego sportu oraz ktoś, kto zawsze traktował dumę i rywalizację jako walutę, w której handluje – wydawał się zawstydzony.

Mickelson natknął się na szereg pytań podczas poniedziałkowej konferencji prasowej US Open w The Country Club, oferując utarte odpowiedzi i półprawdy na temat swojej obecnej sytuacji i planów na przyszłość.

Mimo że przemawiał przez 30 minut i wypowiedział prawie 3000 słów, nie powiedział nic znaczącego.

Niezbędne do zobaczenia przed głównymi mistrzostwami konferencje prasowe jakoś stawały się coraz trudniejsze do oglądania.

Dlaczego jednak?

Być może sam Mickelson udzielił tej odpowiedzi, gdy został zapytany, dlaczego ryzykował, że zostanie zbanowany przez PGA Tour, aby niedawno dołączyć do LIV Golf. Dlaczego zamienił konkurs na wystawę? Dlaczego podobno pomógł napisać umowę operacyjną dla ligi finansowanej przez rząd Arabii Saudyjskiej, która wydaje się jeszcze mniej zainteresowana biznesplanem niż start-upy, do których często jest porównywana?

„Myślę, że istnieje oczywiste, niewiarygodne zaangażowanie finansowe” – powiedział Mickelson.

Mógł się tam zatrzymać, ale zdecydował się kontynuować.

„Ale co więcej – dla wszystkich zaangażowanych graczy i wszystkich zaangażowanych… istnieją inne czynniki, które przy mniejszej liczbie turniejów pozwalają mi zachować równowagę w moim życiu. Pozwala mi robić rzeczy, które są poza polem golfowym. zawsze chciałem to zrobić ”.

Być może niektóre z nich są prawdziwe – na pewno pierwsza część – ale Mickelson przedstawił to z przekonaniem i pewnością swojego posągu, który znajduje się w World Golf Hall of Fame.

Lefty nawet nie wydawał się wierzyć w to, co mówił. Wycenił swoją dumę jako zawodnika i sportowca, a ktoś ją kupił, by władać jego imieniem, wizerunkiem i podobieństwem dla własnych ambicji. Jeśli to są prawa medialne, które tak dręczyły Mickelsona, miejmy nadzieję, że wycenił je wystarczająco wysoko.

Ta cena była z pewnością wysoka, zgłoszono 200 milionów dolarów dla kogoś, kto bez wątpienia zarobił co najmniej dwa razy więcej w ciągu ostatnich trzech dekad. Aktualna stawka dla jednego z 10 najlepszych graczy w historii golfa, który zapakował to, co zawsze kochał w tym sporcie, i wysłał to komuś, kto najwyraźniej potrzebuje tego bardziej niż on.

Być może Lefty wierzy, że nadal będzie miał możliwość konkurowania na najwyższym poziomie w głównych mistrzostwach, ale człowiek, który przemawiał w poniedziałek, wyglądał na kogoś, kto nie dbał o to, czy to prawda.

Nie tak miało być. Skupienie się na Mickelsonie, gdy co roku wchodzi do US Open, powinno być bójką z jego białym wielorybem. Powinniśmy zamiast tego dyskutować o tym, jak strona słynąca z produkcji jednego z najmłodszych mistrzów w 122 latach US Open mogłaby stać się jeszcze bardziej znana, gdyby w końcu dostarczyła najstarszego ważnego zwycięzcę w historii jego kariery wielkoszlemowego.

Zamiast tego, Mickelson podszedł do mikrofonu z wyglądem wisielca, który zamienił coś, czego nie chciał stracić, na coś, czego nigdy nie będzie w stanie zatrzymać. Zniknęła brawura, która stała się tak samo częścią tego, kim jest, jak każdy kształt strzału lub strategia na kursie, którą stosował przez lata. Ta chwila została pozbawiona człowieka, który zawsze chciał być w centrum świata golfa.

Zamiast tego Mickelson wyglądał, jakby wolał być prawie gdziekolwiek indziej.

„Każda decyzja, którą podejmujesz w swoim życiu, która jest wyłącznie dla pieniędzy, zwykle nie kończy się właściwą drogą” – powiedział Rory McIlroy, być może proroczo, w zeszłym tygodniu. „Oczywiście pieniądze są decydującym czynnikiem w wielu sprawach na tym świecie, ale jeśli chodzi wyłącznie o pieniądze… wydaje się, że nigdy nie idzie tak, jak chcesz”.

Wydaje się, że ta rzeczywistość pojawiła się w życiu Mickelsona.

Francuski teolog John Calvin napisał kiedyś, że „natura człowieka jest wieczną fabryką bożków. Umysł rodzi bożka, a ręka go rodzi”. Nie wiadomo, czy Mickelson, kiedy przeniósł swoje talenty do LIV Golf Investments, desperacko potrzebował pieniędzy (jak wielu donosiło), czy po prostu pragnął 200 milionów dolarów, aby dodać je do swojego skarbca. Jednak oczywiste jest, że koszt bycia de facto mówcą w fałszywej lidze wydaje się być ciężarem, który ponosi.

Niezwykle trudno jest pogodzić człowieka, którego oglądaliśmy w poniedziałek, z człowiekiem, który wygrał PGA Championship na Kiawah Island w maju ubiegłego roku. Oto, co powiedział Mickelson po tym absurdalnym zwycięstwie nad Brooksem Koepką i Louisem Oosthuizenem, który podwoił się jako jeden z najwspanialszych weekendów w golfie.

„Moje pragnienie gry jest takie samo” – powiedział. „Nigdy nie kierowałem się rzeczami zewnętrznymi. Zawsze byłem zmotywowany, ponieważ uwielbiam rywalizować. Uwielbiam grać w tę grę. Uwielbiam mieć możliwość gry z najlepszymi na najwyższym poziomie. Myślę, że tak właśnie jest – wiara, że ​​jeszcze mogę to robić, zainspirowała mnie do cięższej pracy.

„Po prostu nie widziałem, dlaczego nie można tego zrobić. Po prostu wymagało to trochę więcej wysiłku”.

Oto rzecz: Mickelson nie był nieszczery, ani nie snuł opowieści w celu uspokojenia mediów. Logika jest taka: absolutnie nie możesz wygrać głównych mistrzostw w tej erze jako 50-latek, chyba że twoja chęć do rywalizacji i duma z bycia mistrzem jest komicznie wysoka.

Mickelson zawsze był cichym zabójcą, za jakiego Tiger Woods nigdy się nie podawał. Podczas gdy Tiger wizualnie pokazał ci dokładnie sposób, w jaki chciał cię pozbawić przytomności, Mickelson poruszał się w milczeniu, ale nie mniej pragnął rzeźbić pola PGA Tour za pomocą swojego 3-żelaznego jako skalpela niż 15-krotny główny zwycięzca, któremu zawsze porównano. Lefty mógł wystawić kciuk, aby publiczność mogła się gapić, ale zawsze była to peleryna dla jego drugiej ręki, która trzymała środkowy palec konkurentom za plecami.

Jest tu więcej logiki. Mniejsi mistrzowie niż Lefty mogą wydawać się mniej wstydliwi z powodu swoich decyzji, ponieważ nigdy nie mieli w sobie tego, by być niegdyś dumnym pretendentem, którym udowodnił Mickelson.

W ostatnich dniach Lefty obrócił przeciwko niemu wiele niedoszłych stanowisk. Od jego komentarzy o „przerażających matko-matkach” po trwającą wojnę, w której McIlroy i Justin Thomas są rzekomo jego przeciwnikami, stał się czarnym charakterem, za którego wielu zawsze wierzyło, że jest.

Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że jego wewnętrzny konkurent jest przez to zmiażdżony w sposób, którego tacy jak Bryson DeChambeau nigdy by nie zrozumieli. Jest różnica między byciem świetnym w golfie a oddaniem serca sportowi. DeChambeau jest pierwszym; Mickelson jest tym drugim. Ale jak zauważył Will Knightsnawet Mickelson może w tym momencie zakorzenić się przeciwko sobie.

Nikt nie wie, co czuje Lefty wewnętrznie, ale oczywiste jest, co widzieliśmy w poniedziałek: człowieka wstydzącego się swoich wyborów, wstydzącego się pozycji, w jakiej się postawił i sportu.

Zapytano go, jak wytłumaczy swoje stanowisko w Families United z 11 września, który wypowiadał się przeciwko tej wspieranej przez Arabię ​​Saudyjską lidze. Oferując empatię, a następnie współczucie, nie udzielił żadnej odpowiedzi na to pytanie.

Mickelson poczynił kilka absolutnie słusznych uwag – w rzeczywistości wiele z nich – na temat PGA Tour i profesjonalnego golfa jako całości, ale z pewnością nie wydaje się dumny z tego, jak udało mu się zrealizować swój plan.

Być może za kulisami to nieprawda. Być może rzygał i zachowywał się jak ten towarzyski, porywający wspaniały, którym zawsze był. To z pewnością nie zgadzałoby się z człowiekiem, który sprawował sąd (jeśli można to tak nazwać) na pierwszej konferencji prasowej tego turnieju US Open w 2022 roku. Mężczyzna, który wyglądał jak sylwetka jego niegdyś dumnego siebie, bardziej wycięty z kartonu niż przerażająca postać, którą był od pierwszego dnia w PGA Tour.

Jest tu kilka lekcji, których można się nauczyć. Chociaż czyjeś usługi można kupić i sprzedać, nie można skomercjalizować wnętrza. Emocje serca nie zajmują się ekonomią.

Mickelson jest podobno ponownie bogaty w „prywatny odrzutowiec”, ale cena, jaką zapłacił, aby tam dotrzeć, była wygórowana.

To, czego pominięto po drodze, gdy wojna LIV Golf-PGA Tour rozgrywała się w ostatnich dniach, to: Chociaż jest wiele rzeczy, które można kupić za pieniądze, jest wiele ważniejszych rzeczy, których nie można.

Problem dla Mickelsona? Im ktoś staje się bogatszy i im więcej bożków tworzy jego serce, tym trudniej jest odróżnić.

By admin

Leave a Reply

Your email address will not be published.