Rządy zaawansowanych gospodarek będą zmuszone do wprowadzenia szeroko zakrojonego zakazu walut cyfrowych, które nie pozwalają na łatwe śledzenie tożsamości użytkowników



Plik AP

Plik AP

autorstwa Kennetha Rogoffa

Opublikowany: pon 13 cze 2022, 23:18

Ponieważ ceny kryptowalut spadają, gdy banki centralne zaczynają podnosić stopy procentowe, wielu zastanawia się, czy to początek końca bańki. Może jeszcze nie. Jednak wyższy koszt alternatywny pieniądza nieproporcjonalnie obniża ceny aktywów, których główne zastosowania znajdują się w przyszłości. Ultraniskie stopy procentowe schlebiały kryptowalutom, a młodzi inwestorzy poznają teraz, co się dzieje, gdy stopy procentowe idą w górę.

Bardziej interesującym pytaniem jest, co się stanie, gdy rządy w końcu poważnie zaczną regulować Bitcoin i jego braci. Spośród głównych gospodarek tylko Chiny błagają o to. Większość decydentów zamiast tego próbowała zmienić temat, mówiąc o walutach cyfrowych emitowanych przez bank centralny (CBDC).

Ale to jest coś w rodzaju non sequitur. Chociaż CBDC prawdopodobnie będą zawierać funkcje prywatności dla małych transakcji, większe transakcje prawie na pewno będą wymagały od osób fizycznych ujawnienia ich tożsamości. Natomiast jedną z największych atrakcji prywatnych kryptowalut jest możliwość obejścia rządów. To prawda, że ​​transakcje kryptowalutowe są w pełni identyfikowalne za pomocą księgi blockchain, ale użytkownicy zazwyczaj zakładają konta pod pseudonimami i dlatego trudno je zidentyfikować bez innych informacji, których uzyskanie jest drogie.

Niektórzy ekonomiści naiwnie twierdzą, że nie ma szczególnej pilnej potrzeby regulowania Bitcoina i tym podobnych, ponieważ wykorzystanie kryptowalut do transakcji jest trudne i kosztowne. Spróbuj powiedzieć to decydentom w gospodarkach rozwijających się, gdzie kryptowaluty stały się znaczącym narzędziem do unikania podatków, regulacji i kontroli kapitału.

W biedniejszych krajach o ograniczonej pojemności państwa krypto jest coraz większym problemem. Obywatele nie muszą być informatykami, aby ominąć władze. Mogą po prostu uzyskać dostęp do jednej z kilku prostych giełd „poza łańcuchem”. Chociaż transakcje kryptowalutowe są pośredniczone przez stronę trzecią, są w zasadzie identyfikowalne, giełdy mają siedzibę w gospodarkach zaawansowanych. W praktyce sprawia to, że w większości przypadków informacje są praktycznie niedostępne dla władz krajów ubogich.

Ale czy nie jest to po prostu spełnienie obietnicy pomocy obywatelom w omijaniu skorumpowanych, nieefektywnych i niewiarygodnych rządów? Być może, ale podobnie jak 100-dolarowe banknoty, kryptowaluty w krajach rozwijających się są równie chętnie wykorzystywane przez złośliwych aktorów, jak przez zwykłych obywateli.

Na przykład Wenezuela jest głównym graczem na rynkach kryptowalut, częściowo dlatego, że emigranci używają ich do przesyłania pieniędzy tam i z powrotem bez przechwycenia ich przez skorumpowany reżim tego kraju. Ale krypto jest również z pewnością wykorzystywane przez wenezuelskie wojsko w operacjach przemytu narkotyków, nie wspominając o bogatych, powiązanych politycznie osobach podlegających sankcjom finansowym. Biorąc pod uwagę, że Stany Zjednoczone obecnie utrzymują sankcje finansowe na kilkanaście krajów, setki podmiotów i tysiące osób, krypto jest naturalnym uchodźcą.

Jednym z powodów, dla których organy regulacyjne zaawansowanych gospodarek działają powoli, jest pogląd, że dopóki problemy związane z kryptowalutami dotyczą głównie reszty świata, nie są one ich zmartwieniem. Najwyraźniej pogodzi się z ideą, że kryptowaluty są zasadniczo aktywami, w które należy inwestować – i że wartość jakiejkolwiek transakcji jest nieistotna – regulatorzy są bardziej zaniepokojeni ochroną inwestorów krajowych i stabilnością finansową.

Jednak teoria ekonomii od dawna pokazuje, że wartość każdego pieniądza ostatecznie zależy od jego potencjalnego wykorzystania. Najwięksi inwestorzy w kryptowaluty mogą znajdować się w gospodarkach rozwiniętych, ale zastosowania – i szkody – jak dotąd dotyczyły głównie rynków wschodzących i gospodarek rozwijających się. Można nawet argumentować, że inwestowanie w niektóre krypto wehikuły zaawansowanej ekonomii w pewnym sensie nie różni się od inwestowania w diamenty konfliktu.

Rządy zaawansowanych gospodarek najprawdopodobniej odkryją, że problemy z kryptowalutami w końcu się zagnieżdżą. Kiedy tak się stanie, będą zmuszeni do wprowadzenia szeroko zakrojonego zakazu dla walut cyfrowych, który nie pozwala na łatwe śledzenie tożsamości użytkowników (chyba że postęp technologiczny ostatecznie pozbawia wszelkie ślady anonimowości, w którym to przypadku kryptowaluty). ceny same spadną). Zakaz z pewnością musiałby objąć instytucje finansowe i przedsiębiorstwa i prawdopodobnie obejmowałby również pewne ograniczenia dotyczące osób fizycznych.

Taki krok doprowadziłby do podcięcia dzisiejszych cen kryptowalut poprzez zmniejszenie płynności. Oczywiście ograniczenia będą tym skuteczniejsze, im więcej krajów je zastosuje, ale powszechne wdrożenie nie jest wymagane w przypadku znaczącego wpływu lokalnego.

Czy można wprowadzić jakąś wersję zakazu? Jak pokazały Chiny, stosunkowo łatwo jest zamknąć giełdy kryptograficzne, z których większość ludzi korzysta do handlu walutami cyfrowymi. Trudniej jest zapobiegać transakcjom „w łańcuchu”, ponieważ osoby będące ich podstawą są trudniejsze do zidentyfikowania. Jak na ironię, skuteczny zakaz kryptowalut XXI wieku może również wymagać stopniowego wycofywania (lub przynajmniej ograniczania) znacznie starszego urządzenia, jakim jest papierowa waluta, ponieważ gotówka jest zdecydowanie najwygodniejszym sposobem na „najazdowe” fundusze do swoich cyfrowych portfeli bez łatwego wykrycia.

Żeby było jasne, nie sugeruję, że wszystkie aplikacje blockchain powinny być ograniczone. Na przykład regulowane stablecoiny, oparte na bilansie banku centralnego, mogą nadal dobrze prosperować, ale w razie potrzeby musi istnieć prosty mechanizm prawny do śledzenia tożsamości użytkownika.

Kiedy, jeśli w ogóle, może nastąpić zaostrzenie regulacji dotyczących kryptowalut? W przypadku braku kryzysu może to zająć wiele dziesięcioleci, zwłaszcza gdy główni gracze kryptońscy przeznaczają ogromne sumy na lobbing, podobnie jak zrobił to sektor finansowy w okresie poprzedzającym globalny kryzys finansowy w 2008 roku. Ale prawdopodobnie nie potrwa to tak długo. Niestety kryzys kryptograficzny prawdopodobnie nadejdzie raczej prędzej niż później.

Kenneth Rogoff jest profesorem ekonomii i polityki publicznej na Uniwersytecie Harvarda i laureatem Nagrody Deutsche Bank 2011 w dziedzinie ekonomii finansowej. – Projekt Syndykat

By admin

Leave a Reply

Your email address will not be published.